środa, 11 lutego 2026

Wykaz 460 JOW

 Wykaz 460 JOW

WYKAZ wszystkich 460 jednomandatowych okręgów wyborczych, ponumerowanych i pogrupowanych wg 16 województw – oparty na załączniku nr 1 do Ustawy Kodeks wyborczy. (autorska wersja robocza - 03.11.2024) znajduje się na stronie:

https://460jow.blogspot.com/


Prawo kandydowania a prawo zgłaszania w wyborach do Sejmu

Działania różnych organizacji o zasięgu międzynarodowym na rzecz demokratyzacji procesu wyborczego doprowadziły w 2003 roku do zdefiniowania pojęcia państwa demokratycznego. Dokumentem zawierającym wytyczne dla takiego państwa jest Kodeks dobrej praktyki w sprawach wyborczych – Opinia nr 190/2002 Rady Europy.

Jedną z pięciu naczelnych zasad prawa wyborczego jest jego powszechność. Pozostałe zasady to: równość, wolność, tajność i bezpośredniość wyborów.

Kodeks potwierdza, iż: „Powszechne prawo wyborcze oznacza, że wszyscy ludzie (ang.: all human) mają prawo wybierania (ang.: to vote) i kandydowania (ang.: to stand for) w wyborach”. Podane w nawiasach odpowiedniki są w języku oryginału, ponieważ nie istnieje urzędowe tłumaczenie tego dokumentu na język polski, a mija już prawie 15 lat od publikacji ww. Kodeksu dobrej praktyki.

Prawo kandydowania

Dla przykładu w państwie stosującym ordynację większościową w systemie FPTP – mowa o Wielkiej Brytanii – popularny przewodnik po wyborach (guidance) zawiera – oprócz informacji dla osób głosujących i wytycznych dla przewodniczącego komisji wyborczej okręgu – dwa komunikaty wyjaśniające, dotyczące podmiotów prawa wyborczego:

1. Partie polityczne
Partia polityczna jest organizacją, która dąży do wpływania lub kontrolowania polityki rządu, zwykle poprzez nominowanie kandydatów i próbę wygrania wyborów i sprawowania urzędu publicznego. Partie wybierają kandydatów do reprezentowania ich podczas wyborów.

2. Niezależni kandydaci
Niezależny kandydat to osoba, która chce stawać do wyborów i nie jest wybierana przez partię polityczną. Nadto dokładniejszy już przewodnik dla samych kandydatów podaje następujące zapisy:

Jednakże, aby twoje nazwisko zostało dodane do kart do głosowania, musisz również zostać prawidłowo nominowanym kandydatem. Oznacza to, że musisz przedłożyć wypełniony zestaw dokumentów nominacyjnych, wraz z depozytem w wysokości 500 funtów (…). Kandydaci, którzy uzyskają więcej niż 5% wszystkich ważnych głosów oddanych, otrzymają zwrot depozytu”.

Dokumenty nominacyjne muszą zawierać 10 podpisów zarejestrowanych wyborców.

Na tym kończą się warunki konieczne do realizacji w praktyce prawa stawania do wyborów przez kandydata niezależnego w angielskim systemie elekcyjnym. Są one niewyobrażalnie proste, co wcale nie oznacza, że w praktyce łatwe do zrealizowania celu, jakim jest skuteczny wybór na posła.

Nadmienię, iż uprawnionych do głosowania w wyborach do angielskiej Izby Gmin (650 mandatów) w 2017 roku było 46,8 mln obywateli, a do polskiego Sejmu (460 mandatów) w 2015 roku 30,7 mln.

Prawo zgłaszania

Na początek pewne przypomnienie z logiki przeniesione na grunt prawa wybierania osób. Rzeczowniki: „kandydowanie” i „zgłaszanie” nie mają – pod względem słowotwórczym – identycznego znaczenia. Ogólne prawo kandydowania osoby do jakiegoś gremium może być ograniczone szczegółowym prawem zgłaszania.

Nadto rzeczownikowi „zgłaszanie” bliższe jest pokrewieństwo słowa „mianowanie”, którego jest synonimem. Fakt ten – podmienienie słowa „mianowanie” na bardziej demokratyczne „zgłaszanie” – został wykorzystany w polskim powojennym systemie wyborczym.

W prawie wyborczym państwa komunistycznego kluczowe znaczenie miał przepis regulujący podmiot uprawniony do kształtowania listy kandydatów. Monopol w tym zakresie gwarantowany był partii komunistycznej.

Standard polski został ustalony w ordynacji wyborczej z 1952 roku. Ustawa z dnia 1 sierpnia 1952 r. – Ordynacja wyborcza do Sejmu Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej (Dz. U. Nr 35 poz. 246) przesądzała w art. 33, że: Prawo zgłaszania kandydatów na posłów przysługuje organizacjom politycznym, zawodowym i spółdzielczym, Związkowi Samopomocy Chłopskiej, Związkowi Młodzieży Polskiej, jak również innym masowym organizacjom społecznym ludu pracującego„.*)

Dzisiaj prawo wyborcze w Polsce reguluje ustawa z 5 stycznia 2011 roku pn. Kodeks wyborczy. Zaraz na wstępie mamy zapis:

Art.1. Kodeks wyborczy określa zasady i tryb zgłaszania kandydatów, przeprowadzania oraz warunki ważności wyborów (…)”.

Samą procedurę zgłaszania ustawodawca rozwinął dalej. I tak:

Art. 84.§ 1. Prawo zgłaszania kandydatów w wyborach przysługuje komitetom wyborczym. Komitety wyborcze wykonują również inne czynności wyborcze, a w szczególności prowadzą na zasadzie wyłączności kampanię wyborczą na rzecz kandydatów.

§ 2. W wyborach do Sejmu i do Senatu oraz w wyborach do Parlamentu Europejskiego w Rzeczypospolitej Polskiej komitety wyborcze mogą być tworzone przez partie polityczne i koalicje partii politycznych oraz przez wyborców”.

Z powyższego wynika, że ustawa Kodeks wyborczy ogranicza prawo kandydowania, czyli wybieralności, wszystkich uprawnionych polskich obywateli. Ograniczenie to zostało uściślone tylko do prawa zgłaszania, które przysługuje wyłącznie „komitetom wyborczym”.

Mówiąc prościej: w III RP istnieje zakaz kandydowania (wybieralności) do sejmu obywateli, którzy nie są „nominowani” przez Komitet wyborczy, o których wspomina wyżej wspomniany europejski Kodeks dobrej praktyki jako „all human”.

Reasumując można powiedzieć słowami Ericha Marie Remarque’a, iż na froncie wyborczym w Polsce po 1989 roku „jest bez zmian”.

WbS, opublikowane na Salon24, 23.5.2018

* Andrzej Rzepliński – „Niewolne wybory parlamentarne. Doświadczenie polskie 1947–1989”, monitorkonstytucyjny.eu, 9/12/2017


wtorek, 10 lutego 2026

Tomasz J. Kaźmierski „Konstytucję tworzą pokolenia”

Na stronie „Społeczność JOW” na FB, ukazał się post pt. „Konstytucję tworzą pokolenia”, dotyczący prac nad nową konstytucją Rzplitej autorstwa prof. Tomasza J. Kaźmierskiego.

Oto jego treść:

Upłynęło niemal 30 lat od uchwalenia w kwietniu 1997 roku przez Sejm III kadencji Konstytucji III RP.

Na jej wady wskazywano od samego początku. Zbigniew Brzeziński powiedział, że jest to raczej „regulamin” niż prawdziwa ustawa zasadnicza poważnego państwa.

Wady Konstytucji III RP można podzielić na dwie grupy.

Po pierwsze nie spełnia ona najważniejszego celu ustawy zasadniczej demokratycznego państwa, jakim jest ochrona wolności i realizacja nadrzędnej roli obywateli.

Wprawdzie w Art. 4. Konstytucja stanowi, że władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu, ale z wielu innych artykułów wynika, że obywatele mają bardzo ograniczony wpływ na władzę.

Na przykład Art. 93, stanowi, że wybory do Sejmu mają być proporcjonalne. W praktyce zapis ten pozbawia obywateli możliwości rozliczania posłów indywidualnie i łatwego ich usuwania z parlamentu.

Partie polityczne otrzymują uprzywilejowany status i przywilej odgórnego określania składu parlamentu, podobnie, jak było w czasach PRL.

Artykuły Konstytucji wydają się być tak skonstruowane, aby scena polityczna wyrosła z porozumień 1989 roku była stale odtwarzana i powielana. Od prawie 30 lat życie polityczne w Polsce niemal codziennie dostarcza na to dowodów.

Po drugie, Konstytucja III RP nie jest umocowana w historycznym dorobku narodu polskiego. W odróżnieniu od Konstytucji 3 maja, która była podsumowaniem trwającego wieleset lat procesu ewolucji ustroju prawnego Rzeczypospolitej i która „Szanując pamięć przodków naszych, jako fundatorów rządu wolnego” , expressis verbis przypominała i potwierdzała najważniejsze kamienie milowe w rozwoju polskiego parlamentaryzmu.

Konstytucja III RP jest oderwana od polskiej ciągłości prawnej i od kulturowych korzeni Narodu. Jej niejasne i często wzajemnie sprzeczne zapisy tworzą wrażenie, że Naród Polski pojawił się w latach 1990 znikąd. Dla przykładu można wymienić model sprawowania władzy wykonawczej, który jest całkowicie obcy polskiej kulturze. Model ten jest nieudolną kopią ustroju V Republiki Francuskiej, która była garniturem szytym dla Charlesa de Gaulle’a pod koniec lat 1950. W 1958 roku De Gaulle zgodził się na objęcie urzędu prezydenta Francji pod warunkiem, że otrzyma on istotne uprawnienia wykonawcze. Powstał w ten sposób system podwójnego rządu, który źle działa we Francji, a jeszcze gorzej działa jego karykaturalna podróbka w Polsce.

A przecież Polacy sejmowali, według dokumentów, już w XII wieku, budowali pionierskie, skuteczne instytucje parlamentarne od XIV wieku, a dojrzały, nowoczesny system parlamentarny stworzyli na początku XVI wieku.

Wielowiekowy rozwój instytucji parlamentarnych w Polsce dokumentuje profesor Adolf Pawiński w swej monumentalnej książce “Sejmiki ziemskie. Początek ich i rozwój aż do ustalenia się udziału posłów ziemskich w ustawodawstwie sejmu walnego 1374-1505”, wydanej w Warszawie w 1895 r.

Są historyczne dowody na to, że obecne systemy ustrojowe Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych Ameryki i niektórych dawnych kolonii brytyjskich, jak Kanada czy Australia, nie powstawały w oderwaniu od ustrojowej myśli dawnej Rzeczypospolitej.

Wydaną po łacinie w Wenecji w 1568 roku książkę Wawrzyńca Goślickiego, polskiego XVI-wiecznego męża stanu i filozofa, pod tytułem "De optimo senatore" („O senatorze doskonałym”) znali Anglicy w czasach swych własnych demokratycznych przemian w 1689 roku nazywanych dziś Revolucją Wspaniałą (Glorious Revolution). Znali ją też ojcowie konstytucji amerykańskiej powstałej w końcu XVIII wieku.

Książka Goślickiego była bardzo wpływową promocją polskiego systemu konstytucyjnego opartego na oddolnych mechanizmach demokratycznych i idei Złotej Wolności.

Na język angielski została przetłumaczona w 1598 r. Wiemy, że czytali ją królowa Elżbieta I oraz Szekspir.

Tłumacz angielskiego wydania z 1733 r. (czyli prawie dwa wieki po wydaniu oryginału) William Oldisworth tak napisał w przedmowie:

"We and the Poles have indeed, for many years, been the only two Kingdoms, in which Monarchical Powers and Popular Liberty have all along been happily united" („My i Polacy byliśmy w istocie przez wiele lat jedynymi dwoma królestwami, w których władza monarchy i powszechna wolność były pomyślnie połączone”).

Wspólną cechą charakterystyczną ustrojów politycznych USA i UK, wspólną także z ustrojem dawnej Rzeczypospolitej, jest wielka zależność od siebie trzech ośrodków władzy, czyli monarchy lub prezydenta oraz obu izb parlamentu:

Jaki pisał Goślicki, „[w Polsce] król sam bez ich zgody i rady nic nie może zawyrokować w najważniejszych sprawach państwa – senat zaś podobnie nic nie może bez króla i szlachty. (…) Taka współzależność i wymóg potrójnej zgody na ustanowienie nowego prawa powodują wielkie jego poszanowanie. Król w polskim systemie rządzi trzymając się prawa, nie według swojej woli, uwzględniając jednak rady senatorów. Taka rola monarchy nie jest oznaką słabości, wręcz przeciwnie, zyskuje królowi powszechny szacunek”.

Te zasady obowiązują w czołowych państwach zachodu również i dzisiaj, choć w Polsce zostały praktycznie zapomniane, co było skutkiem zaborów oraz kataklizmów wojennych XX wieku.

Podsumujmy główną tezę tego tekstu.

W pracach nad nową konstytucją Rzeczypospolitej nie można stracić z pola widzenia najważniejszej cechy polskiej kultury, jaką jest umiłowanie wolności oraz historycznego kontekstu powstawania i ewolucji tej kultury.

Zacząć trzeba oczywiście od przywrócenia Sejmowi charakteru rzeczywistej reprezentacji narodu, czyli od zapewnienia Narodowi naczelnej roli w państwie, prawa obywateli do rzeczywistej reprezentacji, nadrzędnej roli w tworzeniu praw, ich ochrony oraz nadzoru nad wszystkimi instytucjami państwa.

14 stycznia 2026

Prof. Tomasz J. Kaźmierski jest od 2015 r. prezesem Stowarzyszenia na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych

piątek, 5 grudnia 2025

Polsko – białoruskie powinowactwo wyborcze?

Notka dotyczy porównania mechanizmu wyborczego do niższej izby parlamentu obowiązującego w Republice Białoruś oraz w III RP.

Tekst jest reprintem notki z maja 2020 roku – pod tym samym tytułem – opublikowanej na Salon24 i jow.pl.

Polsko – białoruskie powinowactwo wyborcze?

W pierwszej mojej notce na Salonie24 pt. „Prawo kandydowania a prawo zgłaszania w wyborach” dowodziłem ciągłości systemu wyborczego III RP z analogicznym funkcjonującym w PRL.
     W następstwie opublikowanych niedawno na Salonie dwóch notek dotyczących demokracji i autokracji przyjrzałem się systemowi wyborczemu funkcjonującemu u naszego wschodniego sąsiada czyli w Republice Białoruś.
     Co prawda Republika Białoruś została zaklasyfikowana do czwartej, najniższej grupy państw określanych mianem „reżimy totalitarne” ale III RP, ze swoją 30 letnią bohaterską walką o demokrację, znalazła się na końcu drugiej grupy pn. „demokracje wadliwe” i już za niedługo może spaść do trzeciej ligi zwanej
„systemy hybrydowe".
     Zatem moje porównanie ma jakiś sens tym bardziej, że naukowcy opracowujący wskaźnik demokracji (Democracy Index) biorą pod uwagę różne kryteria w tym m.in. proces wyborczy funkcjonujący w analizowanym państwie.
     Oto kilka danych porównawczych dotyczących prawa wyborczego do organu ustawodawczego czyli do Izby Reprezentantów RB i Sejmu RP:

1.    W Konstytucji RB mamy następujący zapis:
„Artykuł 69. Prawo do zgłaszania kandydatów na posłów należy do stowarzyszeń publicznych, kolektywów pracy i obywateli zgodnie z prawem.”
Przyznam się, że nie zgłębiałem tego zapisu zawężonego do treści „Prawo do zgłaszania kandydatów na posłów należy do /…/ obywateli” w białoruskim Kodeksie Wyborczym
, który ma 156 artykułów i 130 stron.
Ile głosów poparcia musi uzyskać kandydat, aby znaleźć się na ballot – karcie? A może funkcjonuje zasada depozytu? Oto jest pytanie.
Formalnie – dla obywatela - wygląda to nieźle choć w warunkach białoruskiej autokracji ten zapis może być martwy.
   
W polskiej Konstytucji czegoś podobnego nie ma. Za to ustawa niższej rangi – czyli Kodeks wyborczy z 2011 roku – nie pozostawia złudzeń:
 „Art. 84.§ 1. Prawo zgłaszania kandydatów w wyborach przysługuje komitetom wyborczym.”
Prawo kandydowania na posła ograniczone zostało do prawa zgłaszania kandydatów przez niekonstytucyjne epizodyczne byty prawne nazwane komitetami wyborczymi, które zaimplementowano do polskiego systemu wyborczego. W III RP suweren czyli obywatel jest „zerem”.
Na marginesie przypomnę tylko, że ordynacja wyborcza z 1952 roku mówiła, iż: „Prawo zgłaszania kandydatów na posłów przysługuje organizacjom politycznym, zawodowym i spółdzielczym, Związkowi Samopomocy Chłopskiej, Związkowi Młodzieży Polskiej, jak również innym masowym organizacjom społecznym ludu pracującego”.

2.    W Konstytucji RB jest zapis, że wybory deputowanych są:
powszechne, wolne, równe, bezpośrednie i tajne.
Wyżej wymienione pięć zasad jest zgodne z wytycznymi dla państwa demokratycznego ujętymi w
Kodeksie dobrej praktyki w sprawach wyborczych Rady Europy z 2003 roku.
Paradoksalnie Republika Białoruś, jako jedyne państwo w Europie, nie należy do Rady Europy a Polsce, która jest członkiem Rady, nie chce się nawet urzędowo przetłumaczyć wspomnianego dokumentu.
     Być może dlatego Konstytucja III RP uznaje tylko 4 zasady kodeksowe Rady pomijając bezceremonialnie zasadę wyborów wolnych. Widocznie jej autorzy mieli – po przejściach lat 1980 i 1981 -  mocną awersję do nazwy „wolny”, która jest synonimem takich przymiotników jak „samorządny” czy „niezależny”.

3.    Systemy wyborcze obu naszych państw są - z punktu widzenia teorii i praktyki wyborczej - diametralnie różne:
- w RB mamy system większościowy:
Izba Reprezentantów ma 110 deputowanych wybieranych w 110 okręgach wyborczych; z tego wynika, że 1 okręg liczy ok. 82 tys. mieszkańców. System ten jest stosowany w mateczniku nowożytnej demokracji czyli w Zjednoczonym Królestwie i zwany jest popularnie JOW.
- w III RP mamy system proporcjonalny:
Sejm ma 460 posłów, którzy wybierani są w 41 okręgach wyborczych, gdzie 1 okręg liczy prawie milion mieszkańców. Praojcem tego systemu jest ludowa demokracja PRL.

4.    W związku z ww. pkt.3 wymaga pewnego wyjaśnienia obserwacja o treści: jak funkcjonuje system JOW do najniższej Izby Parlamentu w warunkach państwa zaliczonego do tzw. „reżimu autorytarnego”.
Formalnie Białoruś jest państwem demokratycznym, o czym świadczy zapis w artykule 1 białoruskiej konstytucji: „Republika Białoruś jest jednolitym demokratycznym socjalnym państwem prawa”.
     W warunkach ordynacji JOW - dla przeciętnego obywatela Białorusi – liczy się kandydat na deputowanego a nie lista partyjna jak w III RP. W wolnych wyborach wygrywa najlepszy. To od wyborców zależy, czy zwycięskim kandydatem będzie osoba nominowana przez partię wodzowską czy ktoś inny.
W 2016 roku posłanką do Izby Reprezentantów została Anna Kanapacka ze Zjednoczonej Partii Obywatelskiej. Ledwo co została deputowaną a już zamanifestowała konieczność zmiany systemu większościowego, dzięki któremu dostała się do Izby zamiast wzmacniać „demokrację” a osłabiać „autokrację” – jeśli oczywiście większość wyborców tego by sobie życzyła. Pani Kanapacka w następnych wyborach do Izby w 2019 roku odpadła w swoim jednomandatowym okręgu.

     Z tego pobieżnego oglądu białoruskiej demokracji „autokratycznej” można wysnuć wniosek oto taki, że na odcinku praw wyborczych Białoruś jest przed Murzynami, czyli Polską. Indeksy indeksami ale wirus JOW stoi u wschodnich bram Rzeczpospolitej.
I to pomimo tego, iż ten jowowirus pasożytuje na społeczeństwie innej cywilizacji (vide: Feliks Koneczny).

sobota, 8 listopada 2025

Wyjście Węgrów z niewoli homo sovieticus’a

Truizmem jest stwierdzenie, że demokracja to ustrój polityczny, w którym władza należy do ludu i jest sprawowana przez obywateli.

Po II wojnie światowej kraje bloku wschodniego miały własną odmianę demokracji nazywaną demokracją socjalistyczną.

Ten ustrój polityczny charakteryzował się tym, że prawo do sprawowania władzy było zmonopolizowane przez niewielką grupę obywateli skupionych wokół partii komunistycznej.

W praktyce polegało to na tym, że powszechne prawo wyborcze – składające się z dwóch praw: czynnego (prawo do głosowania) i biernego (prawo do kandydowania) – zostało podporządkowane temu monopolowi: wszyscy obywatele mieli czynne prawo wyborcze ale żaden obywatel prawa biernego już nie miał.

Transformacja z lat 90-tych ub. w. nie naruszyła ww. patologicznego rozwiązania dotyczącego powszechnego prawa wyborczego.

Nadal obywatele są pozbawieni prawa kandydowania do niższej izby parlamentu. Natomiast prawo to przejęła w spadku nowa grupa obywateli tzw. beneficjenci transformacji ustrojowej.

Tak jest do tej pory np. w III RP.

A jak poradzili sobie Węgrzy z wyjściem z tej wyborczej niewoli homo sovieticus’a?

W 2011 roku węgierska Konstytucja po prostu ograniczyła monopol tej uprzywilejowanej grupy wyborczej w Parlamencie do 93 posłów, na 199 posłów ogółem.

Pozostałe 106 miejsc w Parlamencie odzyskali obywatele: prawo kandydowania ma każdy uprawniony obywatel, czy to nominowany przez partię czy kandydat niezależny.

Oznacza to, że średnio na 1 miejsce przypada ok. 90 tys. mieszkańców, w tej 106 osobowej grupie parlamentarnej.

Wynik zbliżony jest do standardu angielskiego czy francuskiego, gdzie mamy odpowiednio: 106 tys. i 120 tys. mieszkańców na 1 mandat.

Nadmienić należy, że w Wielkiej Brytanii oraz we Francji wszyscy uprawnieni obywatele mają pełnię praw wyborczych a nie tylko prawo czynne jak jest w Polsce.

Państwo węgierskie, które przez ponad pół wieku było pod władzą komunistyczną potrafiło wyrwać się z pęt wyborczej niewoli Pax Sovieticus’a wybierając drogę minimalizowania dostępu do władzy uprzywilejowanej – prawem kaduka - grupy obywateli.

Zatem Węgrzy spokojnie i ewolucyjnie mogą zmierzać ku pełnej demokracji.

Tylko nas Polaków żal, bowiem blok beneficjentów transformacji ustrojowej 1989 roku pilnuje jak oka w głowie swojego wyborczego spadku po poprzedniej demokracji socjalistycznej.

Blok ten jest gwarancją funkcjonowania ułomnej polskiej demokracji, gdzie – podobnie jak w PRL – obywatele traktowani są jako przedmiot w procesie sprawowania władzy a nie jego podmiot.

Nadal podmiotem jest niewielu ONYCH, fotogenicznych, a nie MY – reszta społeczeństwa, czyli niefotogeniczni, jak mawialiśmy w latach komuny korzystając z orzeczników branży telewizyjnej.


poniedziałek, 20 października 2025

Babokracja cyli syćko o Wos bez Wos (3)

3 listopada 2012 roku zmarł we Wrocławiu, w wieku 73 lat, prof. Jerzy Przystawa, inicjator i organizator Ruchu Obywatelskiego na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych.

Oto panegiryk sławiący Jego Osobę i ideę JOW, napisany kilka miesięcy przed śmiercią Profesora.

Babokracja cyli syćko o Wos bez Wos  (3)

Ksiondz Józek Tischner z Łopusznej, Ponie Boze świyć nad jego dusą, razu jednego wspominoł swojego kumotra Jurka od Przystawów, tyz prefesura:

„Powiedz-ze nóm Jurek, cymu ty tak chodzis po kroju, z ludziami godos, naprawiać ik fces, a hasnu z tego nijakiego ni mos, ino same kłopoty?  Co cie tak ku ludzióm ciągnie? Myślis, ze zdoles ich naprawić?.”

Prziboce co Przystawy sóm jest górole co to bacowoli przi Pięciustawak. Kie nowe casy nastały Jurek wyjechoł kasi na doliny prościć drózycki Moiściewy Demokracyi w norodzie. „Źniwa po prowdzie sóm wielgie ba budorzy mało”. Tak pedzioł. I poseł hań ka nima ni lasów smrekowych ni hal.

Casym Jurek wrocoł nazod ku stawom. To zaś siadywoł na przyzbie, zadumoł sie na Tatry potrzęcy i prawi:

„Ju noł” - zacon z wysoka jaze jedlicki zaszumiały tak jakosi mondrze. „Zdaje mi się co śleboda nasa, polsko, sóm jest cosik koślawo. Jezdzowołek jo tele światy. Chodzowołek po górak, dolinak. Za Wielkom Wodom, znacy w Hamaryce, byłek tyz. Widziołek ludziska noinakse. Nie bedym wóm duzo godoł, ale wóm powiym, co nolepso demokracyja sóm jest w Jangliji. Powieccie wy mi co myślicie”.

Prefesur Jurek, nas mędrol podhalański, wiy co nojlepi godos kie dobrze słuchos. Zrobiyło sie cichucko jaz w usach bzycało. Rusołek głowóm piyrsy coby ponukać gwarzbe.

„Dy, za downyk casów, kie demokracyja była cyrwono, śkreśloć nie kozano. Fte pirsi na listak wyborcyk ostawali posłami. Teroz, kie demokracja sóm jest cosik bledso to na odwyrtke trza dać krzyzok. I snowa przodujonce z totych list posłują. Dialektyka jakisi babsko w tym  jest. Ba jakoz to mos cłeku połapać rozumy pytom sie jo górol. Toli nie lepi coby nowy jaśpon zaklepoł z wójtem i plebonem roz na wieki co i jak mo być  i ślus”.

Prefesur zadumoł się na to jaze rynki opuścił.

Wtyncos Tomek zagodoł: „Ceper  mo  telo rozumu co cipurka.”

Kuba mu sekundowoł: „A mondry ceper  telo co dwie cipurki”.

„Barzo mondry ceper ustompowuje głupiymu tele casy, jaze sóm na głuptoka wyndzie” - ciongnoła wysyj Hanka Bystowoda.

Zniedobocka hipnoł siuhaj przede syćkik. Przezywajom go Dzony Skot. Zawrócił se Ón wcora ode góroli ze Skotlandi do chałupy ojcowistej na zimowe lezysko. Zielone dutki wyłazom mu z kyrpcy ka piyrwij u oćca słóma z kapci. A i kufa u niego cosik wiynkso a nie mało. Dzony głóskiem podaje:

„Cystóm prowde Prefesur godo. Trza wóm wiedzieć, co Jangliki sóm jest pierony zmyśne. Somek widzioł, co kazdy cłek, kieby ino nie był  źrybcok, moze stawać na posła do Izby Gminnej w Landynie nad potockiem Tam i Za. Prawo ik stoi cobyś ino potrafiył lycyć do dwók. Znacy:

Po piyrse: musis cłeku zebrać dziesiync podpisów ode kamrotów i napisać kany trza,

I po drugie: musis dać załóg znacy kałcyje. Po kiela zapyto się ktosi? Ano piynć sta dutków półkilowych. Kiebyś nie dostoł piynć procynta poprzycia fte calućki załóg przepod ci na amyn i ślus.

Sóm-ek śpekulował cobyk zasiadować w totyj Izbie. Ba babecka moja ostomilso zajona mi óne piynć sta funtów na pocet swoik kiecek i rajtek. Nei tak to wej skóńcyło sie moje zywobycie politika u górzan hań za wielgim potokiem cyli kanałym.”

„Pomiarkujcies chłopcy co wóm powiym” – snowa zaświyrgotała Hanka. „Zauwazyłak co elita ceprowska nabyła licherne prawo wyborce za marne grose ode princa Walgo Donta. Stryka nasego hrabiego Walgo Deskom. Ostoł ci Ón takowym unijnym świyntym, co to napisoł jedynoste przikazowanie: Syćko o Wos bez Wos. Pokrony zawcasu trza sie go naucyć. I uwazować, jako bedzie kiejsi pirse”. 

 „Sza poba” - rzeknoł Prefesur.  Zrobiyło się cicho.

 „Nejści, scynśliwe ludziska sóm hańte Jangliki. Bo mogom licyć ino do dwók a nie do seściu jako nos ksiondz przimuso”  – krzonknoł  Jaśko Głuptok.

„Do dziesiynciu, zbereźniku jedyn. Tobie furt łazi po kufie ino sóste przikazowanie” - rzeknóła dokumyntnie cycato Maryna.

Padały licby. Jak talory pomiyndzy warchloki.

Poźrołek bez śklonecke na Maćka cyli nasego doktora ode politiki. Porusył sie cosik głośno a nerwowo. Kie był chłopcyskiym, to w śkole mu nie sło. Znacy z porachowaniem do dwók. Teroz dzieci ucy rozumności wseleniejakiej. O  demokracyji tyz. Maciek jednakoz cale sprostok nie jest. Wiedzioł co Dzony, choć przynapity, ba swój rozum mo. I rencyska okrutecne i ciynzkawe tyz. To setnie śmiysne nie jest a i reśpekt daje.

Snowa cisa ka makiem zasioł. Ino smereki przy stawak zasumioły miełośnie przyśpiywke o swoim  Jurku:

„Poseł w cepry ka Janosik

Podnieś  demokracje  cosik

Nie ciupagom ba rozumem

Nic to. Ceper  woli  cosik

Swojom gęmbe  w portkach nosić

W kufie  zaś gazowom wode”

Wiecorkiem kóniki zawiyzły mnie nazad du dómu. Zyrkadlo do mnie godo: „Poźryjze na sie, to i do dziesiynciu zliczys. Do piynć sta to ino razym z twojom ślubnom”.

Usnołek. I na śnisku uwidziołek jesce grabinioka z napisem demokracyja, furmona znacy obywatela co kapke przysypio i wesołe kóniki na przodku cyli elite politycnom. Ej, Jezusie Maryjo przecie kasi kiesi słysołek ode Ksiondza, co „dobrej elity tak cy tak nie nojdzies, a zła nojdzie cie samo”.

Dziesiynć i piynć sta, piynć sta i dziesiynć. Kie to proste. Gaździna Ela sóm jest Wielgo. Musi być z Waksmunda z Podhola a nie z Windsora jako podajom dlo niepoznaki.

Usłysołek muzyke. Zdaje sie Chochoła. A moze to letniki z Warsawy. Zwidy i omamy zacony tońcyć po izbie. Po dwa, po śtyry, po sesnoście. Nijakiego hasnu. Ino dutki, dutki, złota klatka, złoty róg. Ino piynć procenta.  Haj.

Wojtas b.Sportas, 17 stycznia 2012 r.



czwartek, 7 sierpnia 2025

Digitális Polgári Kör (DPK) czyli Cyfrowe Koło Obywatelskie

Dnia 26 lipca br. na FB ruszyła grupa DPK, którą nagłaśnia również Viktor Orban, premier Węgier.

DPK ma swoją internetową stronę: https://dpkor.hu/ . Mamy tam informację o 56.387 członkach czyli liczbie niebagatelnej.

Misja DPK to:

Jesteśmy zjednoczeni, aby chronić naszą kulturę, język i tożsamość – również w świecie online. Obowiązkiem naszego pokolenia jest walka o cyfrową wolność. Mieszkając w dowolnym zakątku Kotliny Karpackiej, Ty również możesz kształtować losy narodu węgierskiego.

Na FB jest wypowiedź, z dnia 6 sierpnia, Viktora Orbana o treści:

"Dzisiaj postanowiłem zaprosić do założonego przez nas Cyfrowego Koła Obywatelskiego moich rodaków, którzy są gotowi zrobić wszystko, aby zachować węgierską kulturę, tożsamość i wolność również w świecie online. Dołącz do nas klikając w poniższą grupę i bądź częścią pierwszego cyfrowego budownictwa narodowego w historii Węgier!
Od czasu naszego spotkania w Tusványos Węgrzy rozpoczęli okupację cyfrową, podczas której Węgrzy kochający swój kraj zajmują należne im miejsce w mediach społecznościowych, kończąc internetową kulturę nienawiści rozpętaną przez globalistów i ich rodzimych powstańców.
W ciągu kilku dni dotarliśmy do ponad 55 tysięcy osób, więc to może być początek wspólnego myślenia. Budujemy pracownię intelektualną bez granic, która jednocześnie pragnie służyć jako cyfrowa schronienie dla mnóstwa dobrej woli Węgrów - większości, która do tej pory nie znalazła miejsca w często okrutnym szaleństwie mediów społecznościowych.
Jedno jest pewne. Zamieszkaj gdziekolwiek w kotlinie Kárpát, jeśli los Twojej ojczyzny jest dla Ciebie ważny, liczymy na Ciebie w tej wspólnej drodze! Dołącz do grupy na Facebooku Digital Citizens Circle i wspólnie kształtujmy przyszłość Węgier!"
Reguły grupy DPK na FB są następujące:
1/ Cyfrowy system odpornościowy
Łączymy siły, aby stworzyć stabilną internetową sieć bezpieczeństwa kulturowego, chroniącą nasze wartości narodowe, język i tożsamość – nawet w zdigitalizowanym świecie.
2/ Tworzenie
Mocno reprezentujemy nasze wartości, oparte na obywatelskich, chrześcijańskich i konserwatywnych fundamentach, w mediach społecznościowych. Wnosimy nasze narodowe… Zobacz więcej
3/ Duma
Odrzucamy kulturę zniszczenia i nienawiści w przestrzeni online. Węgrzy są dumną, pokojową i silną społecznością nawet w zdigitalizowanym świecie.
4/ Warsztat intelektualny
Świat nie buduje się sam, musi być budowany. Dotyczy to również świata online. Musimy wspólnie znaleźć rozwiązania dla wyzwań XXI wieku. Cyfrowe Kręgi Obywatelskie to areny wspólnego rozwoju tych rozwiązań. Są platformami produkującymi wiedzę i dzielącymi się przemyśleniami. W Cyfrowym Kręgu Obywatelskim łączymy się ze sobą w oparciu o tę postawę. Członkowie Kół pozostają w bezpośrednim kontakcie z przywódcami Węgier, dzięki czemu możemy wspólnie kształtować losy narodu węgierskiego.
5/ Algorytm narodowy
To my zbudujemy algorytm narodowy, który opiera się na potrójnej jedności naszego credo: pozostać Węgrami, chronić naszą wolność i… Zobacz więcej
6/ Jedność
W świecie online zniesiemy granice między Węgrami a Węgrami. W przestrzeni cyfrowej zjednoczymy Węgrów z Kotliny Karpackiej i cały świat.
7/ Spójność
Członkowie Cyfrowego Kręgu Obywatelskiego będą trzymać się razem w świecie online i poza nim. Wspieramy się nawzajem w najróżniejszych dziedzinach życia, aby cyfrowa… Zobacz więcej
---------------------------

Czy da się porównać ze sobą dwie formacje obywatelskie i w Polsce i na Węgrzech: 

na przykład Komitet Obywatelski przy Przewodniczącym NSZZ „Solidarność” Lechu Wałęsie z grudnia 1988 roku z (Cyfrowym) Kołem Obywatelskim DPK (Fidesz Viktora Orbana), z roku 2025?

W Polsce komitety, partie et cons. są od początku i z natury rzeczy tworami obcymi wobec społeczeństwa. Jest to wynik wadliwego mechanizmu wybierania posłów do Sejmu, który został skopiowany z demokracji socjalistycznej gdzie obywatel nie był podmiotem najważniejszego prawa jakim jest prawo wyborcze.

Polski proporcjonalny mechanizm skutkuje tym, że dwa główne bloki polityczne walczą zażarcie między sobą, mając w sempiternie obywatela, którego wyborcza pozycja jest taka sama jak w PRL czyli żadna.

Na Węgrzech od 2011 roku demokracja jest prawie wzorcowa, z punktu widzenia obywatela jako podmiotu prawa wyborczego w państwie demokratycznym. Parlament składa się z 199 posłów z czego 106 posłów jest wybieranych w jednomandatowych okręgach wyborczych. W okręgach JOW każdy obywatel może startować do tego najważniejszego organu państwa. 

W 2022 roku FIDESZ Viktora Orbana zdobył 87 mandatów w okręgach JOW (na 106 możliwych) z czego tylko 2 w Budapeszcie (na 18 możliwych).

Większościowy mechanizm JOW wymusza na głównych aktorach sceny politycznej jakim są partie, nie walkę ze sobą jak w Polsce - chociaż ta na pewno istnieje w segmencie proporcjonalnego wybierania 93 posłów - ale walkę o obywatela jako pełnoprawnego podmiotu procesu wyborczego. Ta prawna podmiotowość Węgrów skutkuje tym, że partie są „sługami narodu” węgierskiego a nie odwrotnie.

Dowodem na determinację głównej węgierskiej partii (FIDESZ) w walce o obywatela jest powstanie ogólnonarodowego Koła Obywatelskiego, którego działalność – w dłuższej perspektywie – powinna dać zaplanowane efekty nie tylko twórcom ale przede wszystkim obywatelom.

Jan Kowalak, 8 sierpnia 2025



Wykaz 460 JOW

  Wykaz 460 JOW WYKAZ wszystkich 460 jednomandatowych okręgów wyborczych, ponumerowanych i pogrupowanych wg 16 województw – oparty na załącz...