Na
stronie „Społeczność JOW” na FB, ukazał się post pt.
„Konstytucję tworzą pokolenia”, dotyczący prac nad nową
konstytucją Rzplitej autorstwa prof. Tomasza J. Kaźmierskiego.
Oto
jego treść:
Upłynęło
niemal 30 lat od uchwalenia w kwietniu 1997 roku przez Sejm III
kadencji Konstytucji III RP.
Na
jej wady wskazywano od samego początku. Zbigniew Brzeziński
powiedział, że jest to raczej „regulamin” niż prawdziwa ustawa
zasadnicza poważnego państwa.
Wady
Konstytucji III RP można podzielić na dwie grupy.
Po
pierwsze nie spełnia ona najważniejszego celu ustawy zasadniczej
demokratycznego państwa, jakim jest ochrona wolności i realizacja
nadrzędnej roli obywateli.
Wprawdzie
w Art. 4. Konstytucja stanowi, że władza zwierzchnia w
Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu, ale z wielu innych
artykułów wynika, że obywatele mają bardzo ograniczony wpływ na
władzę.
Na
przykład Art. 93, stanowi, że wybory do Sejmu mają być
proporcjonalne. W praktyce zapis ten pozbawia obywateli możliwości
rozliczania posłów indywidualnie i łatwego ich usuwania z
parlamentu.
Partie
polityczne otrzymują uprzywilejowany status i przywilej odgórnego
określania składu parlamentu, podobnie, jak było w czasach PRL.
Artykuły
Konstytucji wydają się być tak skonstruowane, aby scena polityczna
wyrosła z porozumień 1989 roku była stale odtwarzana i powielana.
Od prawie 30 lat życie polityczne w Polsce niemal codziennie
dostarcza na to dowodów.
Po
drugie, Konstytucja III RP nie jest umocowana w historycznym dorobku
narodu polskiego. W odróżnieniu od Konstytucji 3 maja, która była
podsumowaniem trwającego wieleset lat procesu ewolucji ustroju
prawnego Rzeczypospolitej i która „Szanując pamięć przodków
naszych, jako fundatorów rządu wolnego” , expressis verbis
przypominała i potwierdzała najważniejsze kamienie milowe w
rozwoju polskiego parlamentaryzmu.
Konstytucja
III RP jest oderwana od polskiej ciągłości prawnej i od
kulturowych korzeni Narodu. Jej niejasne i często wzajemnie
sprzeczne zapisy tworzą wrażenie, że Naród Polski pojawił się w
latach 1990 znikąd. Dla przykładu można wymienić model
sprawowania władzy wykonawczej, który jest całkowicie obcy
polskiej kulturze. Model ten jest nieudolną kopią ustroju V
Republiki Francuskiej, która była garniturem szytym dla Charlesa de
Gaulle’a pod koniec lat 1950. W 1958 roku De Gaulle zgodził się
na objęcie urzędu prezydenta Francji pod warunkiem, że otrzyma on
istotne uprawnienia wykonawcze. Powstał w ten sposób system
podwójnego rządu, który źle działa we Francji, a jeszcze gorzej
działa jego karykaturalna podróbka w Polsce.
A
przecież Polacy sejmowali, według dokumentów, już w XII wieku,
budowali pionierskie, skuteczne instytucje parlamentarne od XIV
wieku, a dojrzały, nowoczesny system parlamentarny stworzyli na
początku XVI wieku.
Wielowiekowy
rozwój instytucji parlamentarnych w Polsce dokumentuje profesor
Adolf Pawiński w swej monumentalnej książce “Sejmiki ziemskie.
Początek ich i rozwój aż do ustalenia się udziału posłów
ziemskich w ustawodawstwie sejmu walnego 1374-1505”, wydanej w
Warszawie w 1895 r.
Są
historyczne dowody na to, że obecne systemy ustrojowe Wielkiej
Brytanii, Stanów Zjednoczonych Ameryki i niektórych dawnych kolonii
brytyjskich, jak Kanada czy Australia, nie powstawały w oderwaniu od
ustrojowej myśli dawnej Rzeczypospolitej.
Wydaną
po łacinie w Wenecji w 1568 roku książkę Wawrzyńca Goślickiego,
polskiego XVI-wiecznego męża stanu i filozofa, pod tytułem "De
optimo senatore" („O senatorze doskonałym”) znali Anglicy w
czasach swych własnych demokratycznych przemian w 1689 roku
nazywanych dziś Revolucją Wspaniałą (Glorious Revolution). Znali
ją też ojcowie konstytucji amerykańskiej powstałej w końcu XVIII
wieku.
Książka
Goślickiego była bardzo wpływową promocją polskiego systemu
konstytucyjnego opartego na oddolnych mechanizmach demokratycznych i
idei Złotej Wolności.
Na
język angielski została przetłumaczona w 1598 r. Wiemy, że
czytali ją królowa Elżbieta I oraz Szekspir.
Tłumacz
angielskiego wydania z 1733 r. (czyli prawie dwa wieki po wydaniu
oryginału) William Oldisworth tak napisał w przedmowie:
"We
and the Poles have indeed, for many years, been the only two
Kingdoms, in which Monarchical Powers and Popular Liberty have all
along been happily united" („My i Polacy byliśmy w istocie
przez wiele lat jedynymi dwoma królestwami, w których władza
monarchy i powszechna wolność były pomyślnie połączone”).
Wspólną
cechą charakterystyczną ustrojów politycznych USA i UK, wspólną
także z ustrojem dawnej Rzeczypospolitej, jest wielka zależność
od siebie trzech ośrodków władzy, czyli monarchy lub prezydenta
oraz obu izb parlamentu:
Jaki
pisał Goślicki, „[w Polsce] król sam bez ich zgody i rady nic
nie może zawyrokować w najważniejszych sprawach państwa – senat
zaś podobnie nic nie może bez króla i szlachty. (…) Taka
współzależność i wymóg potrójnej zgody na ustanowienie nowego
prawa powodują wielkie jego poszanowanie. Król w polskim systemie
rządzi trzymając się prawa, nie według swojej woli, uwzględniając
jednak rady senatorów. Taka rola monarchy nie jest oznaką słabości,
wręcz przeciwnie, zyskuje królowi powszechny szacunek”.
Te
zasady obowiązują w czołowych państwach zachodu również i
dzisiaj, choć w Polsce zostały praktycznie zapomniane, co było
skutkiem zaborów oraz kataklizmów wojennych XX wieku.
Podsumujmy
główną tezę tego tekstu.
W
pracach nad nową konstytucją Rzeczypospolitej nie można stracić z
pola widzenia najważniejszej cechy polskiej kultury, jaką jest
umiłowanie wolności oraz historycznego kontekstu powstawania i
ewolucji tej kultury.
Zacząć
trzeba oczywiście od przywrócenia Sejmowi charakteru rzeczywistej
reprezentacji narodu, czyli od zapewnienia Narodowi naczelnej roli w
państwie, prawa obywateli do rzeczywistej reprezentacji, nadrzędnej
roli w tworzeniu praw, ich ochrony oraz nadzoru nad wszystkimi
instytucjami państwa.
14
stycznia 2026
Prof.
Tomasz J. Kaźmierski jest od 2015 r. prezesem Stowarzyszenia na
rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych