wtorek, 17 marca 2026

WĘGRY, wybory parlamentarne w 2014, 2018 i 2022 oraz prognoza na 2026 rok

Prawie za miesiąc, w dniu 12 kwietnia, odbędą się wybory do Zgromadzenia Krajowego Węgier czyli do jednoizbowego parlamentu. 

Pierwsze wybory parlamentarne, po wprowadzeniu nowej Konstytucji Węgier (w 2011 r.) oraz po zmianie ordynacji wyborczej, odbyły się 6 kwietnia 2014 roku. Wybranych zostało 199 parlamentarzystów (przedtem było 386) na 4-letnią kadencję oraz skasowano drugą turę wyborów. Były to reformy drugiego rządu Viktora Orbana, który funkcjonował od 29 maja 2010 do 6 czerwca 2014.

System wyborczy do parlamentu na Węgrzech jest mieszany.

Wybieranych jest:

- 106 deputowanych w jednomandatowych okręgach wyborczych (JOW),

- 93 deputowanych z krajowych list partyjnych, w jednym ogólnokrajowym okręgu wyborczym, za pomocą ordynacji proporcjonalnej, przy użyciu metody d’Hondta.

Każdy głosujący oddaje zatem dwa głosy, jeden na indywidualnego kandydata, a drugi na listę partyjną.

Korzystając z wyników wyborów jakie odbyły się w latach 2014, 2018 i 2022 możemy pokusić się o prognozę wyników w nadchodzących kwietniowych wyborach do Parlamentu Węgier. Tabelę z historycznymi danymi oraz prognozą danych na 2026 rok podaję na końcu tekstu.

Spójrzmy na przedwyborczą węgierską scenę polityczną oczyma rządzącego w ostatnich 3 kadencjach bloku Fidesz-KDNP, uwzględniając rzymską maksymę beatus qui tenet. Tutaj wyjaśnienie: KDNP to Chrześcijańsko – Demokratyczna Partia Ludowa.

Blok ten miał stale – przez 3 kadencje - liczbę posłów, która gwarantowała większość kwalifikowaną, czyli 2/3 głosów w Parlamencie; odpowiednio: 133, 133 i 135 posłów.

Do uproszczonej analizy przyjrzyjmy się 3 źródłom pozyskiwania mandatów przez blok Fidesz-KDNP:

1/ okręgi JOW w Budapeszcie, których jest 18; w ostatnich 3 kadencjach Fidesz miał odpowiednio: 10, 6 i 1; zatem prognozujmy na 2026 rok, uwzględniając dalszy spadek: 0 mandatów.

2/ pozostałe okręgi JOW, których na Węgrzech jest 88; tutaj Fidesz jest prawie monopolistą bo zdobywał odpowiednio: 86, 85 i 86 mandatów; ten blok nie powinien nic stracić, ponieważ w systemie JOW interesy lokalnych wyborców – w Parlamencie oraz w centrum decyzyjnym partii – pilnują konkretni posłowie, jednoosobowo odpowiedzialni przed tymi wyborcami w okręgu (blok nie może pozwolić sobie na wystawienie byle jakiego kandydata w okręgu jednomandatowym bowiem konkurencja nie śpi i tylko czeka na błędy przeciwników); prognozujmy skromnie: 85 mandatów.

3/ jeden ogólnokrajowy okręg wyborczy gdzie 93 mandaty (w tym 1 mandat jest dla mniejszości) dzieli się proporcjonalnie wg znanej w III RP metody d’Hondta (chociaż z węgierskimi modyfikacjami); w ostatnich 3 kadencjach Fidesz-KDNP miał odpowiednio: 37, 42 i 48 mandatów natomiast pozostałe formacje miały razem: 56, 51 i 45; pojawienie się w ostatniej kadencji na węgierskiej scenie politycznej nowej silnej partii (TISZA) oznacza tylko, że w grupie „pozostałe formacje” nastąpi wewnętrzne przetasowanie bowiem ogólna pula 93 miejsc się nie zmienia; prognozujmy status quo, czyli: 48 mandatów.

Zatem suma mandatów dla bloku Fidesz-KDNP według ww. trzech prognoz wyniesie:

0 + 85 + 48 = 133

Q.E.D.

P.S. - Ww. analiza jest materiałem edukacyjnym i autor nie bierze odpowiedzialności za rzeczywisty wynik wyborów do Parlamentu na Węgrzech w dniu 12 kwietnia 2026 roku.

 

Jan Kowalak, 17 marca 2026 r.



piątek, 13 lutego 2026

INSTRUKCJA OBSŁUGI zerwania pęt Demokracji’89

INSTRUKCJA OBSŁUGI

zerwania pęt Demokracji’89

czyli o Pełne Powszechne Prawo Wyborcze do Sejmu (PPPW)


A. Definicja

Pełne powszechne prawo wyborcze obywatela składa się z prawa czynnego czyli prawa wybierania posłów oraz prawa biernego czyli prawa wybieralności (kandydowania) na posła. Oba prawa są nierozłączne i niezbywalne oraz dotyczą każdego uprawnionego obywatela w państwie demokratycznym.


B. Stan istniejący D’89

Konstytucja RP z 1997 roku w temacie powszechnego prawa wyborczego zawiera:

1/ w art.62.1, prawo obywatela wybierania posłów;

2/ w art.99.1, możliwość wybrania polskiego obywatela do Sejmu mającego prawo wybierania, który najpóźniej w dniu wyborów kończy 21 lat.


C. Wada stanu istniejącego D’89

Zasadniczą wadą jest to, że w Konstytucji z 1997 roku brak jest zapisu expressis verbis dotyczącego posiadania przez obywatela prawa wybieralności do Sejmu (prawa biernego). W przeciwieństwie do tego, prawo czynne jest zapisane, w art.62.1.

1. Art.99.1 Konstytucji mówi o „możliwości” wybrania obywatela do Sejmu. Zapis ten stawia trzy warunki aby zaistniała taka „możliwość”. Jednak aby taka możliwość w ogóle mogła mieć miejsce musi uprzednio istnieć samo „prawo wybieralności” obywatela do Sejmu. O tym prawie wybieralności Konstytucja nie wspomina.

2. Art.100.1 Konstytucji mówi, że kandydatów na posłów mogą zgłaszać partie polityczne oraz wyborcy.

Zapis ten jest sprzeczny z art.96.2 Konstytucji mówiącym o tym, że wybory do Sejmu są powszechne bowiem powszechność wyborów oznacza, że każdy obywatel ma dwa niezbywalne prawa: czynne oraz bierne.

Jeżeli, zgodnie z tym artykułem 96.2, obywatel posiada prawo bierne czyli prawo wybieralności (drugie prawo tj. czynne posiada zgodnie z art.62.1), to prawo to nie może zostać mu odebrane poprzez zastosowanie procedury „zgłaszania” kandydatów wyłącznie przez partie polityczne oraz wyborców czyli przez epizodyczne byty prawne, nazwane przez ustawę Kodeks wyborczy z 2011 roku komitetami wyborczymi.

Czynność odbierająca uprawnionemu obywatelowi prawo bierne do Sejmu narusza fundamentalny standard wyborczy demokratycznego państwa prawa.

Tym standardem jest zasada powszechności wyborów, która została zdefiniowana w „Kodeksie dobrej praktyki w sprawach wyborczych” Rady Europy z 2003 r.*. Kodeks RE pisze wprost, że wszyscy (all human) mają „prawo kandydowania” (to stand for election).

Kodeks nie zajmuje się operacjami ograniczenia indywidualnego prawa kandydowania na rzecz kolektywów (partie czy wyborców) bowiem nie ma to nic wspólnego z wyborami w państwie demokratycznym.


D. Stan proponowany czyli operacja „zerwania pęt D’89”

1. Nowelizacja art.62 poprzez dodanie zapisu gwarantującego wszystkim uprawnionym obywatelom posiadanie prawa wybieralności do Sejmu, łącznie z prawem zgłaszania na posła.

2. Nowelizacja art.100.1 poprzez dodanie słowa „również” co do możliwości zgłaszania kandydatów na posłów przez partie polityczne oraz wyborców (równolegle do możliwości zgłaszania przez obywateli, którzy mają prawo wybieralności do Sejmu zgodnie z nowym art.62).

3. Nowelizacja art.96.2, który mówi, że Wybory do Sejmu są powszechne, równe, bezpośrednie i proporcjonalne oraz odbywają się w głosowaniu tajnym”, poprzez dostosowanie jego treści do standardu wyborczego państwa demokratycznego zapisanego w Kodeksie Rady Europy z 2003 roku*. Kodeks RE opiniuje następującą treść:

Wybory do Sejmu są powszechne, równe, bezpośrednie i wolne oraz odbywają się w głosowaniu tajnym”.

4. Opublikowanie, urzędowo, tłumaczenia Kodeksu dobrej praktyki w sprawach wyborczych RE*, który jest dokumentem zawierającym zbiór definicji jakie powinny obowiązywać w sprawach wyborczych w państwie demokratycznym.

_____________

*/ W 2003 roku Rada Europy wydała dokument pt. „Kodeks dobrej praktyki w sprawach wyborczych” (Opinia Nr 190/2002, Strasbourg 23 maja 2003 r.), do której to Rady przynależy Polska. Vide:

https://www.venice.coe.int/images/SITE%20IMAGES/Publications/Code_conduite_PREMS%20026115%20GBR.pdf


E. Podsumowanie

Pełne powszechne prawo wyborcze obywatela do Sejmu jest warunkiem sine qua non istnienia państwa demokratycznego.

Prawo czynne do Sejmu polscy obywatele mieli już w PRL natomiast prawa biernego nadal nie mają.

PS: W 1971 toku – 55 lat temu – kobiety w Szwajcarii uzyskały pełne prawa wyborcze. Art.143 ich Konstytucji stanowi: „Prawo wybieralności do Rady Narodowej, do Rady Federalnej i do Sądu Federalnego mają wszyscy uprawnieni do głosowania”.

Polki – mimo upływu 37 lat od słynnego 1989 Roku – nadal nie mają prawa wybieralności do Sejmu. Mężczyźni zresztą też go nie mają.

Dlaczego nie mają? Bo Ojcowie Założyciele III RP nałożyli „pęta” systemowi wyborczemu do Sejmu tak aby obywatele nie mieli nic do gadania w sprawach dobra wspólnego Rzplitej.

F. Załącznik nr 1

Jan Kowalak, dnia 14 lutego, w Dzień Świętego Walentego, 2026 roku

https://poselzkazdegopowiatu.blogspot.com/


F. Załącznik nr 1

Propozycja zmiany Konstytucji RP z 1997 roku

w związku z wadą dotyczącą powszechnego prawa wyborczego do Sejmu

I.

Art.62 /nowy pkt. 3 i 4/

3. Prawo wybieralności do Sejmu ma obywatel polski mający prawo wybierania, który najpóźniej w dniu wyborów kończy 21 lat.*

4. Obywatel mający prawo wybieralności do Sejmu może zgłosić swoją kandydaturę na posła. 

*)  zapis powoduje usunięcie art.99.1.

II.

Art.96 /uaktualniony pkt.2/

2. Wybory do Sejmu są powszechne, równe, bezpośrednie i wolne oraz odbywają się w głosowaniu tajnym.

III.

Art.100 /uaktualnienie treści pkt.1 w następstwie uzupełnienia art.62 o pkt.3 i 4/

1. Kandydatów na posłów i senatorów mogą również zgłaszać partie polityczne oraz wyborcy.

Jan Kowalak, dnia 14 lutego 2026 roku


środa, 11 lutego 2026

Wykaz 460 JOW

 Wykaz 460 JOW

WYKAZ wszystkich 460 jednomandatowych okręgów wyborczych, ponumerowanych i pogrupowanych wg 16 województw – oparty na załączniku nr 1 do Ustawy Kodeks wyborczy. (autorska wersja robocza - 03.11.2024) znajduje się na stronie:

https://460jow.blogspot.com/


Prawo kandydowania a prawo zgłaszania w wyborach do Sejmu

Działania różnych organizacji o zasięgu międzynarodowym na rzecz demokratyzacji procesu wyborczego doprowadziły w 2003 roku do zdefiniowania pojęcia państwa demokratycznego. Dokumentem zawierającym wytyczne dla takiego państwa jest Kodeks dobrej praktyki w sprawach wyborczych – Opinia nr 190/2002 Rady Europy.

Jedną z pięciu naczelnych zasad prawa wyborczego jest jego powszechność. Pozostałe zasady to: równość, wolność, tajność i bezpośredniość wyborów.

Kodeks potwierdza, iż: „Powszechne prawo wyborcze oznacza, że wszyscy ludzie (ang.: all human) mają prawo wybierania (ang.: to vote) i kandydowania (ang.: to stand for) w wyborach”. Podane w nawiasach odpowiedniki są w języku oryginału, ponieważ nie istnieje urzędowe tłumaczenie tego dokumentu na język polski, a mija już prawie 15 lat od publikacji ww. Kodeksu dobrej praktyki.

Prawo kandydowania

Dla przykładu w państwie stosującym ordynację większościową w systemie FPTP – mowa o Wielkiej Brytanii – popularny przewodnik po wyborach (guidance) zawiera – oprócz informacji dla osób głosujących i wytycznych dla przewodniczącego komisji wyborczej okręgu – dwa komunikaty wyjaśniające, dotyczące podmiotów prawa wyborczego:

1. Partie polityczne
Partia polityczna jest organizacją, która dąży do wpływania lub kontrolowania polityki rządu, zwykle poprzez nominowanie kandydatów i próbę wygrania wyborów i sprawowania urzędu publicznego. Partie wybierają kandydatów do reprezentowania ich podczas wyborów.

2. Niezależni kandydaci
Niezależny kandydat to osoba, która chce stawać do wyborów i nie jest wybierana przez partię polityczną. Nadto dokładniejszy już przewodnik dla samych kandydatów podaje następujące zapisy:

Jednakże, aby twoje nazwisko zostało dodane do kart do głosowania, musisz również zostać prawidłowo nominowanym kandydatem. Oznacza to, że musisz przedłożyć wypełniony zestaw dokumentów nominacyjnych, wraz z depozytem w wysokości 500 funtów (…). Kandydaci, którzy uzyskają więcej niż 5% wszystkich ważnych głosów oddanych, otrzymają zwrot depozytu”.

Dokumenty nominacyjne muszą zawierać 10 podpisów zarejestrowanych wyborców.

Na tym kończą się warunki konieczne do realizacji w praktyce prawa stawania do wyborów przez kandydata niezależnego w angielskim systemie elekcyjnym. Są one niewyobrażalnie proste, co wcale nie oznacza, że w praktyce łatwe do zrealizowania celu, jakim jest skuteczny wybór na posła.

Nadmienię, iż uprawnionych do głosowania w wyborach do angielskiej Izby Gmin (650 mandatów) w 2017 roku było 46,8 mln obywateli, a do polskiego Sejmu (460 mandatów) w 2015 roku 30,7 mln.

Prawo zgłaszania

Na początek pewne przypomnienie z logiki przeniesione na grunt prawa wybierania osób. Rzeczowniki: „kandydowanie” i „zgłaszanie” nie mają – pod względem słowotwórczym – identycznego znaczenia. Ogólne prawo kandydowania osoby do jakiegoś gremium może być ograniczone szczegółowym prawem zgłaszania.

Nadto rzeczownikowi „zgłaszanie” bliższe jest pokrewieństwo słowa „mianowanie”, którego jest synonimem. Fakt ten – podmienienie słowa „mianowanie” na bardziej demokratyczne „zgłaszanie” – został wykorzystany w polskim powojennym systemie wyborczym.

W prawie wyborczym państwa komunistycznego kluczowe znaczenie miał przepis regulujący podmiot uprawniony do kształtowania listy kandydatów. Monopol w tym zakresie gwarantowany był partii komunistycznej.

Standard polski został ustalony w ordynacji wyborczej z 1952 roku. Ustawa z dnia 1 sierpnia 1952 r. – Ordynacja wyborcza do Sejmu Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej (Dz. U. Nr 35 poz. 246) przesądzała w art. 33, że: Prawo zgłaszania kandydatów na posłów przysługuje organizacjom politycznym, zawodowym i spółdzielczym, Związkowi Samopomocy Chłopskiej, Związkowi Młodzieży Polskiej, jak również innym masowym organizacjom społecznym ludu pracującego„.*)

Dzisiaj prawo wyborcze w Polsce reguluje ustawa z 5 stycznia 2011 roku pn. Kodeks wyborczy. Zaraz na wstępie mamy zapis:

Art.1. Kodeks wyborczy określa zasady i tryb zgłaszania kandydatów, przeprowadzania oraz warunki ważności wyborów (…)”.

Samą procedurę zgłaszania ustawodawca rozwinął dalej. I tak:

Art. 84.§ 1. Prawo zgłaszania kandydatów w wyborach przysługuje komitetom wyborczym. Komitety wyborcze wykonują również inne czynności wyborcze, a w szczególności prowadzą na zasadzie wyłączności kampanię wyborczą na rzecz kandydatów.

§ 2. W wyborach do Sejmu i do Senatu oraz w wyborach do Parlamentu Europejskiego w Rzeczypospolitej Polskiej komitety wyborcze mogą być tworzone przez partie polityczne i koalicje partii politycznych oraz przez wyborców”.

Z powyższego wynika, że ustawa Kodeks wyborczy ogranicza prawo kandydowania, czyli wybieralności, wszystkich uprawnionych polskich obywateli. Ograniczenie to zostało uściślone tylko do prawa zgłaszania, które przysługuje wyłącznie „komitetom wyborczym”.

Mówiąc prościej: w III RP istnieje zakaz kandydowania (wybieralności) do sejmu obywateli, którzy nie są „nominowani” przez Komitet wyborczy, o których wspomina wyżej wspomniany europejski Kodeks dobrej praktyki jako „all human”.

Reasumując można powiedzieć słowami Ericha Marie Remarque’a, iż na froncie wyborczym w Polsce po 1989 roku „jest bez zmian”.

WbS, opublikowane na Salon24, 23.5.2018

* Andrzej Rzepliński – „Niewolne wybory parlamentarne. Doświadczenie polskie 1947–1989”, monitorkonstytucyjny.eu, 9/12/2017


wtorek, 10 lutego 2026

Tomasz J. Kaźmierski „Konstytucję tworzą pokolenia”

Na stronie „Społeczność JOW” na FB, ukazał się post pt. „Konstytucję tworzą pokolenia”, dotyczący prac nad nową konstytucją Rzplitej autorstwa prof. Tomasza J. Kaźmierskiego.

Oto jego treść:

Upłynęło niemal 30 lat od uchwalenia w kwietniu 1997 roku przez Sejm III kadencji Konstytucji III RP.

Na jej wady wskazywano od samego początku. Zbigniew Brzeziński powiedział, że jest to raczej „regulamin” niż prawdziwa ustawa zasadnicza poważnego państwa.

Wady Konstytucji III RP można podzielić na dwie grupy.

Po pierwsze nie spełnia ona najważniejszego celu ustawy zasadniczej demokratycznego państwa, jakim jest ochrona wolności i realizacja nadrzędnej roli obywateli.

Wprawdzie w Art. 4. Konstytucja stanowi, że władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu, ale z wielu innych artykułów wynika, że obywatele mają bardzo ograniczony wpływ na władzę.

Na przykład Art. 93, stanowi, że wybory do Sejmu mają być proporcjonalne. W praktyce zapis ten pozbawia obywateli możliwości rozliczania posłów indywidualnie i łatwego ich usuwania z parlamentu.

Partie polityczne otrzymują uprzywilejowany status i przywilej odgórnego określania składu parlamentu, podobnie, jak było w czasach PRL.

Artykuły Konstytucji wydają się być tak skonstruowane, aby scena polityczna wyrosła z porozumień 1989 roku była stale odtwarzana i powielana. Od prawie 30 lat życie polityczne w Polsce niemal codziennie dostarcza na to dowodów.

Po drugie, Konstytucja III RP nie jest umocowana w historycznym dorobku narodu polskiego. W odróżnieniu od Konstytucji 3 maja, która była podsumowaniem trwającego wieleset lat procesu ewolucji ustroju prawnego Rzeczypospolitej i która „Szanując pamięć przodków naszych, jako fundatorów rządu wolnego” , expressis verbis przypominała i potwierdzała najważniejsze kamienie milowe w rozwoju polskiego parlamentaryzmu.

Konstytucja III RP jest oderwana od polskiej ciągłości prawnej i od kulturowych korzeni Narodu. Jej niejasne i często wzajemnie sprzeczne zapisy tworzą wrażenie, że Naród Polski pojawił się w latach 1990 znikąd. Dla przykładu można wymienić model sprawowania władzy wykonawczej, który jest całkowicie obcy polskiej kulturze. Model ten jest nieudolną kopią ustroju V Republiki Francuskiej, która była garniturem szytym dla Charlesa de Gaulle’a pod koniec lat 1950. W 1958 roku De Gaulle zgodził się na objęcie urzędu prezydenta Francji pod warunkiem, że otrzyma on istotne uprawnienia wykonawcze. Powstał w ten sposób system podwójnego rządu, który źle działa we Francji, a jeszcze gorzej działa jego karykaturalna podróbka w Polsce.

A przecież Polacy sejmowali, według dokumentów, już w XII wieku, budowali pionierskie, skuteczne instytucje parlamentarne od XIV wieku, a dojrzały, nowoczesny system parlamentarny stworzyli na początku XVI wieku.

Wielowiekowy rozwój instytucji parlamentarnych w Polsce dokumentuje profesor Adolf Pawiński w swej monumentalnej książce “Sejmiki ziemskie. Początek ich i rozwój aż do ustalenia się udziału posłów ziemskich w ustawodawstwie sejmu walnego 1374-1505”, wydanej w Warszawie w 1895 r.

Są historyczne dowody na to, że obecne systemy ustrojowe Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych Ameryki i niektórych dawnych kolonii brytyjskich, jak Kanada czy Australia, nie powstawały w oderwaniu od ustrojowej myśli dawnej Rzeczypospolitej.

Wydaną po łacinie w Wenecji w 1568 roku książkę Wawrzyńca Goślickiego, polskiego XVI-wiecznego męża stanu i filozofa, pod tytułem "De optimo senatore" („O senatorze doskonałym”) znali Anglicy w czasach swych własnych demokratycznych przemian w 1689 roku nazywanych dziś Revolucją Wspaniałą (Glorious Revolution). Znali ją też ojcowie konstytucji amerykańskiej powstałej w końcu XVIII wieku.

Książka Goślickiego była bardzo wpływową promocją polskiego systemu konstytucyjnego opartego na oddolnych mechanizmach demokratycznych i idei Złotej Wolności.

Na język angielski została przetłumaczona w 1598 r. Wiemy, że czytali ją królowa Elżbieta I oraz Szekspir.

Tłumacz angielskiego wydania z 1733 r. (czyli prawie dwa wieki po wydaniu oryginału) William Oldisworth tak napisał w przedmowie:

"We and the Poles have indeed, for many years, been the only two Kingdoms, in which Monarchical Powers and Popular Liberty have all along been happily united" („My i Polacy byliśmy w istocie przez wiele lat jedynymi dwoma królestwami, w których władza monarchy i powszechna wolność były pomyślnie połączone”).

Wspólną cechą charakterystyczną ustrojów politycznych USA i UK, wspólną także z ustrojem dawnej Rzeczypospolitej, jest wielka zależność od siebie trzech ośrodków władzy, czyli monarchy lub prezydenta oraz obu izb parlamentu:

Jaki pisał Goślicki, „[w Polsce] król sam bez ich zgody i rady nic nie może zawyrokować w najważniejszych sprawach państwa – senat zaś podobnie nic nie może bez króla i szlachty. (…) Taka współzależność i wymóg potrójnej zgody na ustanowienie nowego prawa powodują wielkie jego poszanowanie. Król w polskim systemie rządzi trzymając się prawa, nie według swojej woli, uwzględniając jednak rady senatorów. Taka rola monarchy nie jest oznaką słabości, wręcz przeciwnie, zyskuje królowi powszechny szacunek”.

Te zasady obowiązują w czołowych państwach zachodu również i dzisiaj, choć w Polsce zostały praktycznie zapomniane, co było skutkiem zaborów oraz kataklizmów wojennych XX wieku.

Podsumujmy główną tezę tego tekstu.

W pracach nad nową konstytucją Rzeczypospolitej nie można stracić z pola widzenia najważniejszej cechy polskiej kultury, jaką jest umiłowanie wolności oraz historycznego kontekstu powstawania i ewolucji tej kultury.

Zacząć trzeba oczywiście od przywrócenia Sejmowi charakteru rzeczywistej reprezentacji narodu, czyli od zapewnienia Narodowi naczelnej roli w państwie, prawa obywateli do rzeczywistej reprezentacji, nadrzędnej roli w tworzeniu praw, ich ochrony oraz nadzoru nad wszystkimi instytucjami państwa.

14 stycznia 2026

Prof. Tomasz J. Kaźmierski jest od 2015 r. prezesem Stowarzyszenia na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych

piątek, 5 grudnia 2025

Polsko – białoruskie powinowactwo wyborcze?

Notka dotyczy porównania mechanizmu wyborczego do niższej izby parlamentu obowiązującego w Republice Białoruś oraz w III RP.

Tekst jest reprintem notki z maja 2020 roku – pod tym samym tytułem – opublikowanej na Salon24 i jow.pl.

Polsko – białoruskie powinowactwo wyborcze?

W pierwszej mojej notce na Salonie24 pt. „Prawo kandydowania a prawo zgłaszania w wyborach” dowodziłem ciągłości systemu wyborczego III RP z analogicznym funkcjonującym w PRL.
     W następstwie opublikowanych niedawno na Salonie dwóch notek dotyczących demokracji i autokracji przyjrzałem się systemowi wyborczemu funkcjonującemu u naszego wschodniego sąsiada czyli w Republice Białoruś.
     Co prawda Republika Białoruś została zaklasyfikowana do czwartej, najniższej grupy państw określanych mianem „reżimy totalitarne” ale III RP, ze swoją 30 letnią bohaterską walką o demokrację, znalazła się na końcu drugiej grupy pn. „demokracje wadliwe” i już za niedługo może spaść do trzeciej ligi zwanej
„systemy hybrydowe".
     Zatem moje porównanie ma jakiś sens tym bardziej, że naukowcy opracowujący wskaźnik demokracji (Democracy Index) biorą pod uwagę różne kryteria w tym m.in. proces wyborczy funkcjonujący w analizowanym państwie.
     Oto kilka danych porównawczych dotyczących prawa wyborczego do organu ustawodawczego czyli do Izby Reprezentantów RB i Sejmu RP:

1.    W Konstytucji RB mamy następujący zapis:
„Artykuł 69. Prawo do zgłaszania kandydatów na posłów należy do stowarzyszeń publicznych, kolektywów pracy i obywateli zgodnie z prawem.”
Przyznam się, że nie zgłębiałem tego zapisu zawężonego do treści „Prawo do zgłaszania kandydatów na posłów należy do /…/ obywateli” w białoruskim Kodeksie Wyborczym
, który ma 156 artykułów i 130 stron.
Ile głosów poparcia musi uzyskać kandydat, aby znaleźć się na ballot – karcie? A może funkcjonuje zasada depozytu? Oto jest pytanie.
Formalnie – dla obywatela - wygląda to nieźle choć w warunkach białoruskiej autokracji ten zapis może być martwy.
   
W polskiej Konstytucji czegoś podobnego nie ma. Za to ustawa niższej rangi – czyli Kodeks wyborczy z 2011 roku – nie pozostawia złudzeń:
 „Art. 84.§ 1. Prawo zgłaszania kandydatów w wyborach przysługuje komitetom wyborczym.”
Prawo kandydowania na posła ograniczone zostało do prawa zgłaszania kandydatów przez niekonstytucyjne epizodyczne byty prawne nazwane komitetami wyborczymi, które zaimplementowano do polskiego systemu wyborczego. W III RP suweren czyli obywatel jest „zerem”.
Na marginesie przypomnę tylko, że ordynacja wyborcza z 1952 roku mówiła, iż: „Prawo zgłaszania kandydatów na posłów przysługuje organizacjom politycznym, zawodowym i spółdzielczym, Związkowi Samopomocy Chłopskiej, Związkowi Młodzieży Polskiej, jak również innym masowym organizacjom społecznym ludu pracującego”.

2.    W Konstytucji RB jest zapis, że wybory deputowanych są:
powszechne, wolne, równe, bezpośrednie i tajne.
Wyżej wymienione pięć zasad jest zgodne z wytycznymi dla państwa demokratycznego ujętymi w
Kodeksie dobrej praktyki w sprawach wyborczych Rady Europy z 2003 roku.
Paradoksalnie Republika Białoruś, jako jedyne państwo w Europie, nie należy do Rady Europy a Polsce, która jest członkiem Rady, nie chce się nawet urzędowo przetłumaczyć wspomnianego dokumentu.
     Być może dlatego Konstytucja III RP uznaje tylko 4 zasady kodeksowe Rady pomijając bezceremonialnie zasadę wyborów wolnych. Widocznie jej autorzy mieli – po przejściach lat 1980 i 1981 -  mocną awersję do nazwy „wolny”, która jest synonimem takich przymiotników jak „samorządny” czy „niezależny”.

3.    Systemy wyborcze obu naszych państw są - z punktu widzenia teorii i praktyki wyborczej - diametralnie różne:
- w RB mamy system większościowy:
Izba Reprezentantów ma 110 deputowanych wybieranych w 110 okręgach wyborczych; z tego wynika, że 1 okręg liczy ok. 82 tys. mieszkańców. System ten jest stosowany w mateczniku nowożytnej demokracji czyli w Zjednoczonym Królestwie i zwany jest popularnie JOW.
- w III RP mamy system proporcjonalny:
Sejm ma 460 posłów, którzy wybierani są w 41 okręgach wyborczych, gdzie 1 okręg liczy prawie milion mieszkańców. Praojcem tego systemu jest ludowa demokracja PRL.

4.    W związku z ww. pkt.3 wymaga pewnego wyjaśnienia obserwacja o treści: jak funkcjonuje system JOW do najniższej Izby Parlamentu w warunkach państwa zaliczonego do tzw. „reżimu autorytarnego”.
Formalnie Białoruś jest państwem demokratycznym, o czym świadczy zapis w artykule 1 białoruskiej konstytucji: „Republika Białoruś jest jednolitym demokratycznym socjalnym państwem prawa”.
     W warunkach ordynacji JOW - dla przeciętnego obywatela Białorusi – liczy się kandydat na deputowanego a nie lista partyjna jak w III RP. W wolnych wyborach wygrywa najlepszy. To od wyborców zależy, czy zwycięskim kandydatem będzie osoba nominowana przez partię wodzowską czy ktoś inny.
W 2016 roku posłanką do Izby Reprezentantów została Anna Kanapacka ze Zjednoczonej Partii Obywatelskiej. Ledwo co została deputowaną a już zamanifestowała konieczność zmiany systemu większościowego, dzięki któremu dostała się do Izby zamiast wzmacniać „demokrację” a osłabiać „autokrację” – jeśli oczywiście większość wyborców tego by sobie życzyła. Pani Kanapacka w następnych wyborach do Izby w 2019 roku odpadła w swoim jednomandatowym okręgu.

     Z tego pobieżnego oglądu białoruskiej demokracji „autokratycznej” można wysnuć wniosek oto taki, że na odcinku praw wyborczych Białoruś jest przed Murzynami, czyli Polską. Indeksy indeksami ale wirus JOW stoi u wschodnich bram Rzeczpospolitej.
I to pomimo tego, iż ten jowowirus pasożytuje na społeczeństwie innej cywilizacji (vide: Feliks Koneczny).

sobota, 8 listopada 2025

Wyjście Węgrów z niewoli homo sovieticus’a

Truizmem jest stwierdzenie, że demokracja to ustrój polityczny, w którym władza należy do ludu i jest sprawowana przez obywateli.

Po II wojnie światowej kraje bloku wschodniego miały własną odmianę demokracji nazywaną demokracją socjalistyczną.

Ten ustrój polityczny charakteryzował się tym, że prawo do sprawowania władzy było zmonopolizowane przez niewielką grupę obywateli skupionych wokół partii komunistycznej.

W praktyce polegało to na tym, że powszechne prawo wyborcze – składające się z dwóch praw: czynnego (prawo do głosowania) i biernego (prawo do kandydowania) – zostało podporządkowane temu monopolowi: wszyscy obywatele mieli czynne prawo wyborcze ale żaden obywatel prawa biernego już nie miał.

Transformacja z lat 90-tych ub. w. nie naruszyła ww. patologicznego rozwiązania dotyczącego powszechnego prawa wyborczego.

Nadal obywatele są pozbawieni prawa kandydowania do niższej izby parlamentu. Natomiast prawo to przejęła w spadku nowa grupa obywateli tzw. beneficjenci transformacji ustrojowej.

Tak jest do tej pory np. w III RP.

A jak poradzili sobie Węgrzy z wyjściem z tej wyborczej niewoli homo sovieticus’a?

W 2011 roku węgierska Konstytucja po prostu ograniczyła monopol tej uprzywilejowanej grupy wyborczej w Parlamencie do 93 posłów, na 199 posłów ogółem.

Pozostałe 106 miejsc w Parlamencie odzyskali obywatele: prawo kandydowania ma każdy uprawniony obywatel, czy to nominowany przez partię czy kandydat niezależny.

Oznacza to, że średnio na 1 miejsce przypada ok. 90 tys. mieszkańców, w tej 106 osobowej grupie parlamentarnej.

Wynik zbliżony jest do standardu angielskiego czy francuskiego, gdzie mamy odpowiednio: 106 tys. i 120 tys. mieszkańców na 1 mandat.

Nadmienić należy, że w Wielkiej Brytanii oraz we Francji wszyscy uprawnieni obywatele mają pełnię praw wyborczych a nie tylko prawo czynne jak jest w Polsce.

Państwo węgierskie, które przez ponad pół wieku było pod władzą komunistyczną potrafiło wyrwać się z pęt wyborczej niewoli Pax Sovieticus’a wybierając drogę minimalizowania dostępu do władzy uprzywilejowanej – prawem kaduka - grupy obywateli.

Zatem Węgrzy spokojnie i ewolucyjnie mogą zmierzać ku pełnej demokracji.

Tylko nas Polaków żal, bowiem blok beneficjentów transformacji ustrojowej 1989 roku pilnuje jak oka w głowie swojego wyborczego spadku po poprzedniej demokracji socjalistycznej.

Blok ten jest gwarancją funkcjonowania ułomnej polskiej demokracji, gdzie – podobnie jak w PRL – obywatele traktowani są jako przedmiot w procesie sprawowania władzy a nie jego podmiot.

Nadal podmiotem jest niewielu ONYCH, fotogenicznych, a nie MY – reszta społeczeństwa, czyli niefotogeniczni, jak mawialiśmy w latach komuny korzystając z orzeczników branży telewizyjnej.


WĘGRY, wybory parlamentarne w 2014, 2018 i 2022 oraz prognoza na 2026 rok

Prawie za miesiąc, w dniu 12 kwietnia, odbędą się wybory do Zgromadzenia Krajowego Węgier czyli do jednoizbowego parlamentu.  Pierwsze wybo...